16 sierpnia 2013

GŁUPI MA ZAWSZE SZCZĘŚCIE czyli komplikacje przed dotarciem do raju!

Witajcie!
Zastanawiacie się dlaczego jeszcze mam dostęp do internetu? To jasne! Jeszcze nie udało mi się wyjechać ze względu na kilka komplikacji, które na szczęście już udało mi się wyprostować. Jestem już niemal jedną nogą w samochodzie, który zawiezie mnie na miejsce mojego błogiego wypoczynku. 



Początkowo granicę przekroczyć miałam w poniedziałek, a potem kolejno: wtorek, środę i czwartek... Dziś mamy piątek, a ja nadal chodzę z miejsca na miejsce i nie wiem w co włożyć ręce. Przed samym wyjazdem planowałam odebrać zaległą wypłatę za moje ostatnie 3 dni pracy w piekle przez, które wróciłam do wszystkich złych nawyków, i tak też zrobiłam. Odebrałam 40 zł z groszami, a należało mi się więcej. Nie chcę się już jednak denerwować, bo dowiedziałam się, że sprawę musiałabym wyjaśniać z osobą, która tylko czeka na to, żeby mnie zgnoić i pokazać swoją wyższość. Odchodząc z pracy ja udowodniłam, że jestem ponad tym, a teraz widocznie to ma być jakaś forma odwetu. Nie będę sobie jednak psuć humoru i stresować się przed wyjazdem za sprawa 70 zł, bo to bezsensu!

Kolejną sytuacją, o wiele poważniejszą, która sprawiła, że nadal nie wyjechałam okazał się mój samochód, a konkretnie... jego hamulce! We wtorek zapakowałam go po brzegi w Krakowie i pojechałam pożegnać się z moją przyjaciółką, a w drodze od niej wjechałam w dziurę... O nie! To nie była byle jaka dziura, bo dokładnie to ta sama, która uszkodziła mi samochód w maju i to w zasadzie również dzień przed wyjazdem do Włoch. Z tą różnicą, że wtedy jechałam z rodzicami kamperem, a teraz jadę swoim samochodem... Dziura sprawiła, że w moim aucie, na amen wysiadły hamulce! Jak się później okazało jakiś włochaty potwór (czytaj KUNA) przegryzła mi wężyki hamulcowe, które pod wpływem uderzenia się naciągnęły i pękły... Wyciekł mi cały płyn, a hamulców nie było praktycznie w ogóle. Do rodziców dojechałam kilka godzin później z eskortą mojego Taty, który jechał za mnie. Już dosłownie przed samym domem zostałam zatrzymana przez policję kryminalną pytaniem "Dlaczego Pani tak wolno jedzie? Piła Pani?". Przejechanie 80 km bez hamulca po Zakopiance, która przed długim weekendem była wyjątkowo ruchliwa było nie lada wyzwaniem, a oni pytają mnie czy jestem pijana? WTF? Przez całą jazdę byłam niezwykle skupiona, ale tuż po dotarciu na miejscu moje nerwy puściły i uwolniłam z siebie cały stres. Oj przyznam, że najadłam się strachu, bo taka panika nie ogarnęła mnie chyba jeszcze nigdy!

Jaki z tego morał? Warto sprawdzać wężyki hamulcowe przed jazdą, bo kto wie czy w naszej okolicy nie mieszka przypadkiem kuna, która z radością poostrzyłaby sobie ząbki przy użyciu naszego samochodu. Miałam szczęście w nieszczęściu, że wjechałam w tą dziurę, bo gdyby hamulce nie puściły teraz to mogłoby się to stać np. na autostradzie przy prędkości 130km/h.

No cóż... podobno głupi ma zawsze szczęście ;)

Dziś jednak wyjadę, bo nie chce dużej zwlekać! Na którą się wyrobię na tą się wyrobię, ważne by dojechać chociaż w okolice Klagenfurtu czyli przejechać około 700 km... No dobrze, może chociaż pod Graz czyli jakieś 600 km, ważne by mieć już bliżej niż dalej!


Moje wakacyjne wyprawy raczej zawsze są dosyć aktywne, bo wybieram kempingi, a nie hotele. Nie należę do tych, którzy wypoczywają przebywając w klimatyzowanych czterech ścianach. Nigdy mnie to nie bawiło, bo od dziecka jestem nauczona czym są kempingi. Gdy miałam 1,5 roku pojechaliśmy z przyczepą do Grecji i to Polonezem :) To dopiero był wyczyn! Teraz to tylko 1000 km do przejechania "solówką". To nie są moje pierwsze wakacje w pojedynkę. Trzy lata temu mój kolega zrezygnował przed samym wyjazdem przez co musiałam też wybrać się samotnie, bo studia na dwóch uczelniach i prowadzenie firmy całkowicie mnie wykańczało. Wtedy też pojechałam w nieznane (bo trochę dalej) i nie żałowałam! Tym razem jadę w dobrze mi znane rejony - miejscowość nazywa się Caorle. Po dwóch tygodniach gdy przyjadą moi rodzice zmienię miejsce pobytu.

Swoją drogą... ciekawe ile człowiek spala kalorii przy pakowaniu, a następnie przy rozpakowywaniu? ;)
Rozkładanie namiotu też do łatwych zadań nie należy, tym bardziej gdy robi się to samemu. Wiem, że to jednak możliwe, bo to już nie pierwszy raz gdy postawię swój dom tymi oto, własnymi "ręcami".

Zawsze na takich wakacjach trochę chudłam, bo choć świeże powietrze wzmaga u mnie apetyt, to jednak upały i sporo zajęć typu "leżing", "smażing" i "plażing" nie pozwalają mi jeść zbyt dużo. Oprócz tego już zaczynam planować swoje trasy biegowe i spacerowe, a wierzcie mi na słowo... Jest tam gdzie biegać! Oczywiście będzie mi towarzyszyć endomondo, które za granicą wcale nie potrzebuje dostępu do internetu. Wszystkie dane z treningów wysyła na serwer tuż po podłączeniu do internetu. Spakowałam również mój miejski rower, bo po dłuższym namyśle stwierdziłam, że na dalsze trasy wypuszczać się nie będę, a do sklepu czy na wieczorną wycieczkę wzdłuż plaży ten rower jest idealny! Za 2 tygodnie moi rodzice przywiozą mi też rolki i pełny zestaw ochraniaczy, bo obawiam się, że po wielu latach nie jeżdżenia mogłabym stracić swoje ząbki ;)

Będzie więc mega aktywnie i to przez cały miesiąc!!!
Do tego jest też cała kupa książek, czasopism na nudne wieczory... 
Pytanie tylko czy w takim miejscu wieczory mogą być nudne? 



Tym postem żegnam się z Wami serca moje i wracam do pakowania! Postaram się zaglądać na facebooka i tutaj i meldować czy nie dopadło mnie błogie lenistwo choć i ono się czasem człowiekowi należy. Póki co złapałam ADHD i mam nadzieję, że nie opuści mnie ono aż do powrotu!

Przesyłam całusy i obiecuję, że wrócę już wkrótce! Wierzę, że wtedy... na podsumowaniu całego roku metamorfozy wreszcie będę się miała czym pochwalić! Na chwilę obecną mogę pochwalić się tym, że to pierwszy urlop, na który nie zabieram ani jednej paczki papierosów! Normalnie musiałabym kupić dwa wagony fajek czyli puścić z dymem prawie 300 zł! Nie tym razem! Wolę przeznaczyć to 300 zł na inne, przyjemniejsze i zdrowsze rzeczy, a na to pomysłów mi na pewno nie zabraknie. 


Napiszcie mi, bo jestem niezwykle ciekawa czy byłyście już na urlopie czy dopiero się wybieracie? Spędziłyście wakacje aktywnie czy głównie uprawiając "leżing" i "smażing"? 
Macie swoje ulubione miejsce na wyjazdy? 

P.S Ciekawe czego zapomniałam ;)

20 komentarzy:

  1. pięknie tam! życzę wspaniałego wypoczynku :) ja w tym roku spędziłam trochę czasu na wsi, cisza, spokój i dużo miejsca u rodziny do treningów na zewnątrz :D ja zawsze robię sobie listę, gdy się pakuję, póki co, jeszcze nigdy niczego nie zapomniałam ;) ale kiedyś w końcu będzie ten pierwszy raz i pewnie w najmniej pożądanym momencie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie Ci :) i zazdroszczę takiego wyjazdu... Ja pod koniec czerwca znalazłam pracę i całe lato pracuję. Jeżdżę rowerem do pracy. Jest to niby tylko 5-6 km w jedną stronę. Ale jednak zawsze coś... Przez ten czas ograniczyłam treningi, bo nie umiałam się przestawić... Później gdy zaczęłam powoli do nich wracać to przyjechała rodzinka i już mi miejsce zabrali... Wolę ćwiczyć w samotności aniżeli, żeby kilka par oczy patrzyło na mnie jak się pocę... :) Myślę, że jak wyjadą to potrenuję troche :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super taka wyprawa:) Sama z chęcią bym się na taką wybrała:)

    U mnie jak narazie nie dzieje się nic aż tak ciekawego,ale kto wie? Może niedługo przydarzy się jakaś przygoda:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się napakuje do podkolanówki psiej sierści i zainstaluje to pod samochodem, to kuny wtedy wyczuwają zapach i nie gryzą wszystkiego, co popadnie :) Moja mama miała podobną przygodę z samochodem i teraz nauczyła się zapobiegać - zwłaszcza jesienią, kiedy kuny lubią się grzać koło silnika :D

    Ps. Poza tym, że psują samochody, to kuny są super-słodkie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. a wiec słoneczna Italia <3 jestem tam prawie co roku, moi rodzice tam mieszkaja. teraz moze tez wybiore sie z chłopakiem we wrzesniu jak wyjada na wakacje :P
    hehe :)
    co do urlopu to owszem, ja już byłam w chorwacji, wróciłam całkiem niedawno i musze przyznac ze było naprawde super!
    ...ale we włoszech tez jest super ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdroszczę Ci.
    sama bym sie ulotniła, ale ciągły brak kasy, no i już nie jestem panna, mam obowiązki domowe. Nuuuuuuda.
    Miłych wakacji i podziwiam za odwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny blog :) zapraszam do obserwowania i komentowania http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekny widok - pozazdrościć!
    Ja wakacji nie mam już od dawna, ale wiem, że kiedyś bedę miała takie wymarzone, długie i beztroskie!!!
    Udanego wypoczynku!:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam :)
    Chciałabym serdecznie Was zaprosić do odwiedzin na moim blogu o masażach i zabiegach jakie wykonuje w swoim gabinecie. Może ktoś z was się na nie skusi...
    Będę dodawała także posty o tym jak dbać o swoją skórę, jakich kosmetyków używać itd.

    http://www.massage-and-physiotherapy.blogspot.com/
    \Mika

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam na mojego bloga o FIT-tematyce :-) Mam nadzieję, że będziemy dzielić się wzajemnie motywacją do treningów.

    healthywithmarti.blogspot.com/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja Droga, jestem z Ciebie dumna!!! Życzę udanych wakacji bez papierosów, za to z dobrym humorem i kieszonkowym na inne, lepsze cele i przyjemności ;) Wypoczywaj, aktywnie tak jak lubisz i wracaj z garścią nowych opowieści :)
    Ja już po wakacjach, w tym roku ze względu na brak czasu kilka dni w Trójmieście..moim ukochanym :)

    A jak już znajdziesz chwilkę, zapraszam do mnie na

    lavidaesmentolada.blogspot.com

    i na FB :)

    Dzielmy się tym, co najlepsze! Wspierajmy i uśmiechajmy do siebie! Jeszcze raz cudownych, miętowych wakacji!!! Ściskam, Anabel :-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja byłam na początku lipca w górach z ukochanym. Oczywiście chodziliśmy po górach i innych trasach ile mogliśmy, "smażing" wyszedł przy okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie odliczam dni do swojego zasłużonego urlopu. Jeszcze miesiąc!!!! Ale jakoś to zniosę. W planach las i grzyby, grzyby i jeszcze raz grzyby:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za granicą byłam tylko raz w życiu - w Berlinie, na początku października. Chciałabym kiedyś wyjechać nad jakiś ocean lub inne morze jak Bałtyckie :) Tymczasem życzę Ci żebyś odpoczęła przez ten czas i wróciła jak najszybciej się da :)
    Nominowałam Cię do The Versatile Blog Award. Więcej informacji znajdziesz na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja dzisiaj zaczynam urlop i jade do Zakopanego w środę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozazdrościć tym, którzy urlop mają jeszcze przed sobą :)
    http://crfwerakso.pl/

    OdpowiedzUsuń
  17. Proszę o wejście w link, to nic nie kosztuje a mi może pomóc :-) nie trzeba się nigdzie rejestrować. pozdrawiam http://www.ermail.pl/klik/V3JXZ2sF

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja byłam na Maderze, ale tylko tydzień. Było cudownie:) Mega aktywnie - mnóstwo było tam biegaczy i to takich profesjonalnych też - górki sprzyjają treningom. Nam zabrakło czasu na bieganie, ale za to dużo chodziliśmy po lewadach, górach i miasteczkach. Teraz jeszcze tydzień do Zakopca;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny i przydatny wpis, może się też przydać taki kanał https://www.youtube.com/user/tomehoppl - też mówi o zdrowiu i innych tego typu tematach.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3