23 października 2013

MOTYWACJA - Twoja praca, Twoje efekty!

Witajcie kochani!
Ilekroć dostaję od Was wiadomość, w której opowiadacie mi swoją historię, pokazujecie efekty i uparcie twierdzicie, że to moja zasługa dostaję potężnego kopa motywacyjnego zarówno do treningów, które ostatnio porzuciłam jak i do pisania, z którym też było kiepsko. Przyglądając się codziennie setkom metamorfoz na różnych grupach, forach czy blogach w internecie zastanawia mnie tylko jedno... 



Dlaczego usilnie próbujecie wmówić całemu światu, że Wasze efekty to zasługa kogoś innego?

Tutaj najchętniej oczywiście biorę jako przykład fanpejdż niemalże wszystkim znanej Ewy Chodakowskiej i metamorfozy takich dziewczyn jak ja czy Ty... Niektóre osoby opisując swoje historię wychwalają trenerkę ponad wszystko, ale czy słusznie? Wirtualny trener z którym ćwiczymy, bloger, który motywuje to tylko impulsy, które sprawiają, że dostajemy kopa w tyłek i ruszamy go z kanapy. Tak było przecież ze mną i doskonale to pamiętam. Moja niewiara w efekty treningów sprawiła, że postanowiłam przetestować to na największym leniuchu jakiego w życiu znałam... NA SOBIE! Na efekty nie czekałam, nie spodziewałam się, że nadejdą, ale... hola, hola! CZYJE EFEKTY???

Na czyje efekty tak naprawdę czekałam? Swoje czy programu, który zaczęłam ćwiczyć?
Czy te efekty, które osiągałam były efektami Ewy Chodakowskiej, trenerki, która nigdy na problemy z figurą nie narzekała? Czy były to efekty MOJE... MAGDALENY M; która swoją determinacją, wyrzeczeniami i ciężką pracą osiągnęła swój własny SUKCES?!

Tak, nazywam to SUKCESEM, bo warto nazywać rzeczy po imieniu... Tak samo jak warto uświadomić sobie, że za WASZYM SUKCESEM nie stoi trener ze szklanego ekranu czy ktokolwiek inny. Przestańcie przypisywać innym swoje zasługi! 

Czy to Ewa Chodakowska, Mel B czy Jillian zwijały się z bólu na macie podczas katorżniczych ćwiczeń?
Czy to Ewa Chodakowska, Mel B czy Jillian wylewały z siebie hektolitry potu?
Czy to Ewa Chodakowska, Mel B czy Jillian traciły oddech i padały jak długie na matę?
Czy to Ewa Chodakowska, Mel B czy Jillian odwracały głowę w drugą stronę ilekroć przechodziły obok cukierni z wartymi grzechu pączkami?

WASZE EFEKTY TO WASZ SUKCES!!! 
To bezdyskusyjnie ogromny wyczyn i nawet utrata tego jednego kilograma, która nie zostanie doceniona np. przez "trenerki", czytelniczki blogów czy fanpejdżów, jest czymś ważnym! Jest krokiem do lepszego jutra, które postanowiłaś zmienić. Uwierz więc, że Twoje efekty są zasługą ciężkiej pracy i przestań się zastanawiać czy "te" czy "tamte" ćwiczenia przyniosą lepsze efekty w krótszym czasie.

Prawda jest taka, że wybieramy tych trenerów, którzy mają lepszy marketing, a nie tych, których fani uzyskują lepsze efekty. Im więcej ludzi z nimi ćwiczy tym więcej cudownych metamorfoz w internecie. Pomyśl jak wiele może dać Ci np. bieganie... ale nikt tutaj nie porównuje "przed" i "po", bo każdy ma inne tempo, inne odległości itd. Nie porównamy naszych efektów do efektów innych osób i nawet gdybyśmy mieli dokładnie takie same osiągi to najzwyczajniej takie porównanie nie ma żadnego sensu. Ludzie biegają dla poprawy nie tylko sylwetki, ale też dla poprawy osiągów, kondycji... Tego się nie porównuje, a szkoda, bo bieganie daje niesamowite efekty! Każdy sport daje efekty gdy trenujemy go skrupulatnie kilka razy w tygodniu. Im więcej czasu poświęcamy na zdrowe zajęcia tym lepsze efekty uzyskujemy!

My jednak lubimy porównywać się do innych i ćwiczyć programy, które ćwiczyli nasi znajomi by udowodnić im, że też potraficie dorównać im kroku. Rzadko kiedy sięgamy po coś co jest dobre dla nas i to nie jest dla nas dobre! Wybieramy to co modne i "na czasie". Wybieramy to o czym najwięcej wyczytamy w internecie.

Dla przykładu takie proste porównanie...
Mamy bardzo modną Ewę Chodakowską, z której ćwiczą setki tysięcy kobiet w całej Polsce (i nie tylko!). Dajmy na to, że przez miesiąc Ewka opublikuje metamorfozy około 40 z nich, które będą spektakularne i zjawiskowe. Sama byłam początkowym przykładem na potwierdzenie efektów jej treningów, ale prawda jest taka, że spędzałam na ćwiczeniach około 2-3 godzin dziennie w momencie gdy moje ciało zmieniało się najbardziej. Potem niezależnie od tego co ćwiczyłam, to efekty się pojawiały. Grunt, że robiłam to systematycznie! Do czego zmierzam? Moje efekty zachęciły setki dziewczyn do treningów z Ewą Chodakowską, które to po upływie kilku miesięcy były sfrustrowane tym, że same nie osiągnęły takich efektów... i koło się zamyka.

Powiedzmy, że mamy też dobrą trenerkę, która wymyśla bardzo fajne i efektywne programy, ale wrzuca je tylko na youtube. Mało osób z nią ćwiczy więc dziewczynie może raz na dwa miesiące uda się pochwalić jakąś spektakularną metamorfozą jednej z osób, która z nią ćwiczy.

Czy jedna świetna metamorfoza powiedzmy raz na miesiąc wśród grupy kobiet liczącej np. 100 nie jest bardziej wymowna od 40 spektakularnych metamorfoz na 500 000? 

Przestańmy sobą manipulować!!!
Nie róbmy tego dla innych... Nie róbmy tego dla reklamy metody...
ZRÓBMY TO DLA SIEBIE!

Wielu trenerów właśnie w takich, ciężko pracujących nad sobą osobach pokłada nadzieję i wierzy, że to dzięki naszym ciężko wypracowanym efektom wypromują się na cały świat! NO WAY! Co innego gdy 4 razy w tygodniu chodzicie na fitness do klubu i ktoś poświęca Wam tam sporo czasu i uwagi pomagając, doradzając i będąc przy Was! Co innego gdy macie męża "tyrana", który uwielbia biegać 4 razy w tygodniu i oczekuje, że będziecie biegać z nim... To już nie są formy motywacji, ale pomocy, której oczekujemy lub też nie.

Mimo wszystko jest to jednak pomoc, której nie udzieli nam uśmiechnięta, nieskazitelna Pani w pełnym makijażu krzycząca do nas z ekranu "Dawaj!", "Nie przestawaj!", "Nie zostawiaj mnie samej!", "Nie poddawaj się!". To nie jest Twoje osobiste wsparcie, bo przecież te słowa kierowane są do wszystkich...

BĄDŹ MOTYWACJĄ SAMA DLA SIEBIE!!! 
Nie oglądaj się na innych i bierz się do pracy...
Niech ludzie podziwiają efekty TWOJEJ ciężkiej pracy, a nie "pracy" wirtualnego trenera, który tylko trochę ułatwił Ci sprawę nagrywając przez kilka godzin program treningowy, który będzie służył tysiącom ludzi.

NIE OCZEKUJ EFEKTÓW!!! 
WYPRACUJ JE!

Kochane moje!
Jeśli macie ochotę pokazać światu (tak jak ja), że się da schudnąć, że można zawalczyć o spełnienie swojego marzenia o zdrowym trybie życia... ZAŁÓŻCIE WŁASNEGO BLOGA LUB STRONĘ NA FACEBOOKU! Nie pozwólcie by ktoś perfidnie przypisywał sobie Wasze zasługi, okradał Was z Waszych efektów... ale MOTYWUJCIE! Nie ma znaczenia jaką metodę treningową wybieracie... 
TRENING TO TRENING!!! 
Buziaki! <3





26 komentarzy:

  1. Mnie motywuja wlasnie moje efekty i co jak widze zmiany swojego ciała. Kompletnie nie ruszaja mnie setki motywujacych niby zdjec czy w ogole cytatow, ktore nagle maja dodac mi sil do walki.... Omijam takie wpisy na blogach szerokim lukiem.
    Moja miara, moj aparat i moje ciuchy na spolke z moim samopoczuciem sa tym co mnie motywuje, bo ten stan i ciagly postep uzaleznia tak, ze chce sie ciagle wiecej i wiecej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EWA CHODAKOWSKA AUTORSKA PŁYTA DVD FITNESS SKALPEL WYZWANIE

      POBIERZ ZA DARMO TUTAJ:

      http://goo.gl/Sjjioz

      Usuń
  2. nie mozemy generalizowac... to ze np chodakowska wrzuca w ciagu miesiaca na swoja strone na fb np 40 metamorfoz to nie znaczy ze setkom innym nie udalo sie osiagnac swoj cel. Dziewczyny dlatego przypsuja jej zasluge bo jako jedna z nielicznych jest baaaardzo blisko swoich fanow i fanek, wspiera je itd. Nie tylko wrzuca filmy z treningami ale prowadzi tez swoje grupy w klubie, jezdzi po polsce, spotyka sie z ludzmi, rozmawia, udziela rad.. i nie uwierzylabym ze odp na wszystkie wiadomosci gdybym sama do niej nie napisala.. dostalam od niej naprawde dluga odpowiedz, a jej tresc swiadczyla o tym ze naprawde przeczytala i pomyslala nad moim problemem. TO PRAWDA ZE NASZE SUKCESY SA NASZA ZASLUGA, ale np. chodakowska byla moim motywatorem. Poprzez wrzucane do sieci metamorfozy pokazuje ze KAZDA z nas moze cos zmienic w swoim zyciu, ze kazda zasluguje na chwile czasu w ciagu dnia ktora powinna poswiecic na swoj rozwoj, dla siebie, dla swojego zdrowia. Zacheca do ogolnie pojetej aktywnosci fizycznej. JA jestem jej wdzieczna. Szczerze.. gdybym na nia nie trafila w internecie to nie wiem kiedy bym sie za siebie wziela i zaczela cwiczyc a nie tylko bawic sie w durne diety. Dzieki niej zainteresowalam sie fitnessem, aktywnoscia i poznalam inne kobiety ktore sa dla mnie motywacja. Sama wrzucalas na bloga rozne mtamorfozy od Ewy i sie nimi zachwycalas, nie krytykowalas za to ze zmiane zawdzieczaja w duzym stopniu Ewie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie zrozumiałaś co miałam na myśli... Efekty są tylko zasługa osoby która ćwiczy więc dlaczego niektórzy mają na tym zarabiać? Efekty innych motywują i dlatego je wrzucałam, bo to dyskusji nie podlega...

      Usuń
  3. Masz rację. Ewa Chodakowska mogła mnie zmotywować, pomóc w jakimś stopniu bo tego chciałam. Ale to ja walczyłam i walczę dalej. Na świecie jest tyle ludzi, że żadna Ewa czy Jillian nie siedzą w domu i nie płaczą dlatego ze jakas osoba nie chce się wziać w garsc i zmienić swoje życie na lepsze. Za swoje życie odpowiedzialni jestesmy tylko my i koniec

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie napisane :) sukcesy osiągamy przede wszystkim dzięki samemu siebie, wszystko inne to tylko czynniki wspomagające :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie. Dla mnie również największą motywacją są efekty, które widzę u siebie. Do metamorfoz umieszczanych w internecie trzeba podchodzić z przymrużeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie masz sporo racji, ale nie wszystko co mówisz jest prawdą. Faktem jest, że to dzięki np. Ewie ruszyłam dupsko z kanapy i zaczęłam ćwiczyć. Mimo, że mówiła do mnie przez ekran komputera - motywowała mnie, no i przecież ćwiczyła razem ze mną. Ludziom, którzy nie uprawiali systematycznie żadnego sportu naprawdę ciężko jest zacząć. I myślę, że kto jak kto, ale Ty powinnaś to dobrze wiedzieć. Schudłaś. Tak, to Ty ćwiczyłaś i się pociłaś, ale przecież nie wymyślałaś sobie sama ćwiczeń i nie zamykałaś się w pustym pokoju, prawda?
    Nie krytykujmy tak trenerów. To, że Ewa ma 500000 fanów na fb musi o czymś świadczyć. Zmieniła życie tysiąca kobiet. Nie zawsze podoba mi się to, co robi, ale nie musi. Ważne są dla mnie jej programy treningowe, które dawały zadowalające efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja dokładnie to w tym poście napisałam...

      "Wirtualny trener z którym ćwiczymy, bloger, który motywuje to tylko impulsy, które sprawiają, że dostajemy kopa w tyłek i ruszamy go z kanapy. Tak było przecież ze mną i doskonale to pamiętam."

      Usuń
  7. jeb tam! kopnęłaś mnie, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem nie masz racji .Zgodzę się z tym, że to są moje efekty ale piszesz to w taki sposób jakby to ze Ewa to był krotki epizod.A przecież tysiące osób ćwiczą razem z nią bo każdego dnia je motywuje.Wiem ze to ja walczę.Nie prawda ze każde inne ćwiczenia dają takie same efekty.Tutaj masz pokazane jak masz ćwiczyć co jest bardzo ważne, w jakim tempie itd. Sama ćwiczyłam w domu i nie widziałam efektów bo ćwiczenia były źle dobrane źle je wykonałam.Czas nie był dostosowany do moich możliwości zawsze mogłam więcej ale przestawałam ćwiczyć.Ćwicząc z Ewa zawsze wiem ze daje z siebie 100%.Robię cały trening i powtarzam sobie jeszcze trochę, ćwicząc sama nie miałam tej motywacji.Nie mów tu że zarabia bo każdy musi z czegoś żyć.Ty również masz korzyści z prowadzenia bloga i co ma CI każdy to wytykać palcami.Poza tym jest cała masa filmików dostępnych na yt .Jakby chciała tylko zrobić kasę to by tego nie robiła.Od dłuższego czasu obserwuje Twój blog , masz świetne wyniki ale to co teraz piszesz mnie zniesmaczyło.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro uważasz, że Twoje efekty to tylko zasługa "wirtualnego trenera" to w sumie trochę współczuję... Nigdzie nie napisałam, że ktoś ma sam układać sobie trening, ale docenić własne efekty i przypisać je sobie, a nie tym wszystkim twórcom programów. Wystarczy odróżnić motywację od przepisywania na kogoś swojego niewątpliwego sukcesu! Pomagać nam może wiele osób, ale to my brniemy do celu ciężką pracą i w pocie czoła. Tu wystarczy zrozumieć, że aktywnością są wszystkie sporty i programy niezależnie od tego jakie efekty uzyskują po nich masy, bo robimy to dla siebie, dla naszej przyjemności, a nie dla postaci jak Chodakowska, Mel B, Jillian, Shaun T itd. Pominę, że dla osób, które z fitnessem nie miały do czynienia to niektóre treningi "pseudo trenerów" mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc... Początkującym polecam kluby fitness...

      Usuń
  9. Ach! I btw... faktycznie czerpię korzyści z prowadzenia bloga, bo to mnie motywuje, a zasypianie ze świadomością, że komuś pomogłam jest bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Magdaleno,to prawda - pomagasz, tak inne metamorfozy które zamieszcza Ewa. Jesteś jedną z tych dziewczyn. Sama na początku na pewno jej wiele zawdzięczałaś, a kiedy odkryłaś " Mel B, Jillian, Shaun T itd" nagle zmieniłaś na jej temat zdanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja gdzieś napisałam, że już nie zawdzięczam? Motywacje są różne i moją każdy zna. Zaczynałam tak jak wiele kobiet... ;)

      A akurat Shaun T. Znałam już wcześniej i również jego treningom nie przypisuje swoich swoich sukcesów. To wszystko tylko motywacja do walki, ale sama motywacja nas niestety nie odmieni! Tu najważniejsza jest ciężka praca nad swoim charakterem, a ten umacniamy każdym treningiem i sportem. Bez znaczenia jakie efekty uzyskiwali inni ludzie przed nami! Tego trzeba się trzymać...

      Usuń
  11. "Na prawdę Ją podziwiam i to teraz jeszcze bardziej! Czułam się lekko skrępowana co jest dla mnie nietypowe! Osoba, która sprawiła, że odżyłam stała przede mną! Niesamowite uczucie :) Ale wolałabym zbyt blisko Ewy nie stać... Przy niej wyglądałam jak wielka kula! :) Achhh jak bym chciała wyglądać choć częściowo jak ONA, ale chyba nie mam predyspozycji genetycznych do tego. Chociaż kto wie? Może kiedyś się uda? Póki co muszę znosić mój drugi podbródek, który było widać podczas ćwiczeń, a do tego ten nadmiar tłuszczyku, który grzeje mnie zimą :)" czy to nie są twoje słowa? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spodziewałam się, że nie każdy zrozumie tego posta, w którym również zawarłam podobne stwierdzenie... czy tu napisałam coś innego? Mój ubytek wagi to zasługa mojej ciężkiej pracy, bólu, potu i wielu, wielu łez... a nie konkretnego programu. Nikt nie trzymał mnie za rękę i nie prowadził do drugiego pokoju! Cały czas chodzi mi o to żeby docenić swoją determinacje!!! Impulsy bywają różne... grunt to nie przypisywać im swojego sukcesu. Tu trzeba żyć ze zdrowym egoizmem i nic więcej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja historia PRZEMIANY jest żałosna.
    Kurde, muszę to w końcu napisać!
    Jestem największym leniem, jakiego znam - tzn. jestem pracowita, przykładam się do pracy i studiów na 100%, pracuje jak mróweczka, ale moje lenistwo objawia się w inny sposób. W domu, po powrocie, po zrobieniu tego, co trzeba zrobić, wolałam usiąść przed kompem/tv i oglądać filmy/czytać książki, niż pójść na spacer, czy poćwiczyć. To właśnie Ewa Chodakowska - a dokładnie szum wokół niej zrobiony, ruszył mnie z ej kanapy w lutym. Ćwiczyłam systematycznie, co najmniej 3 razy w tygodniu przez pół roku. W sierpniu pojawiły mi się problemy z kręgosłupem, którego ból nasilał się po treningach. Przestałam ćwiczyć i poszłam do fizjoterapeuty. Tylko, że nie wróciłam do treningów po dziś dzień. Krótka przerwa spowodowała brak ochoty, motywacji - nie wiem czego. Lenistwo wzięło górę. Od kilku tygodniu doszło chroniczne zmęczenie i osłabienie (wywołane pasożytami) i choć codziennie sobie mówię, że wieczorem zrobię trening, nie zrobiłam go od ponad 2 miesięcy. Mój wcześniejszy zapał ulotnił się, ale zanim tak się stało, zmotywowałam rodziców do walki o zdrowie i szczupłą sylwetkę i tak teraz oni 4-5 razy w tygodniu ćwiczą i cieszą się ubytkiem centymetrów. Oczywiście nikt nie wie, że nie ćwiczę (mam tasiemca, więc i ta
    k chudnę, szkoda tylko, że nie z tkanki tłuszczowej... ), nie wiem, co się ZE MNĄ stało. Ewa,. która zmotywowała mnie do aktywnego życia, stała się przeze mnie już nielubiana, nie mogę wytrzymać już tego, że jest wszędzie, a najwięcej to ma mi do powiedzenia na temat swojego życia prywatnego (też mi motywacja...). Pogubiłam się w swoich celach i marzeniach. Nie wiem sama, czego chcę i nie mam tutaj na myśli tylko treningów.
    Czytam blogi, szukam inspiracji i motywacji i kurde - nic już do mnie nie trafia. Kryzys? Szkoda, że taki długi... i taki paskudny... A może faktycznie zwykłe lenistwo?

    OdpowiedzUsuń
  14. W ogóle nie rozumiem tego szału z Chodakowską w tle. Chcę ćwiczyć, żeby zmieścić się w spodnie, mieć dobre zdrowie i samopoczucie, lepszą kondycję. Chcę ćwiczyć, bo sama tego chcę, a od p. Chodakowskiej mogę sobie zmałpować kilka ćwiczeń - jeśli będą mi odpowiadały. Zgadzam się z Tobą, że to moja wola, mój pot, mój sukces. Świetnie, że tak właśnie uważasz.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetna opinia, zgadzam się z Tobą bezwarunkowo! to moja walka!

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post , z niecierpliwością czekam na kolejny. Tymczasem zapraszam również na mojego, raczkującego bloga. :)

    http://worldbyally.blogspot.com/

    Ola xx

    OdpowiedzUsuń
  17. zgadzam się z opiniami powyżej, super post. Prawda jest taka że cokolwiek ćwiczymy efekty przyjdą jeśli włożymy w to własny wysiłek. I będą nasze, a nie "innowacyjnego" programu ćwiczeń (umówmy się że wszedzie pojawią się te same ruchy tylko w innych konfiguracjach)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mmm.. Mało czytałam o Ewie, ale jakoś nigdzie nie zauważyłam by ona pisała, mówiła że to jej metamorfoza, tylko że takiej i owakiej Pani/Pana. Ludzie są niedowiarkami, i jak nie zobaczą to nie uwierzą. I tak jak i Ty wstawiałaś swoje zdjęcia, tak i ona wstawia dla motywacji - moim zdaniem. Zarabia na tym czy nie? To jej sprawa, wykonuje pracę (tak jak sprzedawca, piekarz czy lekarz) więc czemu nie ma nieć z tego korzyści.
    I masz rację, to my często leniwe (wiem to z własnego doświadczenia) pracujemy nad swoim ciałem, ale dobrze jest mieć wskazówkę jak zacząc, zabrac się do tego - jak nauczyciel który uczy jeździć samochodem, powie Ci jak to robić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka Bordowska5 grudnia 2013 12:53

    Kiedyś miałam problemy z motywacją, ale już dziś mogę powiedzieć, że dzięki mojej ciężkiej pracy na warsztatach Wandy Wegener. To nie jest dobra wróżka, nie mówi, że od razu będzie kolorowo, bo nie będzie. Dziś się już sama napędzam swoim sukcesem. Od ubiegłego roku schudłam 13 kilo. Czuję się o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3