Piękne Zdrowie - blog o zdrowiu, odchudzaniu, diecie, fitness, metamorfozach i urodzie: MOJA METAMORFOZA

MOJA METAMORFOZA

Dążenie do perfekcji widziane moimi oczami... 

Fot. Dariusz Kolincio
Rok. 2011
Moja walka rozpoczynała się i po chwili rozpływała się w powietrzu, bez efektów i chęci do kontynuacji tego co zaczynałam. Nie było efektów! Znasz to skądś? Często było nawet gorzej, a mnie dręczyły koszmary o kolejnych kilogramach, które byłyby wręcz nieuniknione gdybym nie powiedziała swojemu życiu STOP! Musiałam całkowicie odmienić swoje myślenie, zmienić otoczenie, które doprowadzało mnie do destrukcyjnych zachowań.

Moim pierwszym "wołaniem o pomoc" była wizyta u dietetyka, przynajmniej tak wówczas myślałam. Chciałam znaleźć w sobie siłę i zapobiec temu co może się wydarzyć. Miałam fatalne wyniki badań krwi, Trzykrotnie przekroczoną normę cholesterolu, bynajmniej nie tego dobrego. Musiałam przerwać chodzenie w szpilkach, które wręcz uwielbiam <3 po prostu moje kolana tego nie wytrzymywały, a obcasy uginały się pod moim ciężarem. To był koszmar! Czułam się strasznie, zgubiłam pewność siebie i unikałam lustra. Fatalny stan psychiczny i fizyczny prowadził mnie na samo dno, chociaż wcale nie było aż tak źle! Udałam się do jednej placówki, która ogłaszała się jako "Centrum zdrowego odżywiania", szczerze mówiąc kupiłam kupon na jednej ze stron, bo w innym wypadku bym się nie odważyła... Byłam pozytywnie nastawiona, bo dosłownie chwilę wcześniej mój lekarz rodzinny powiedział mi, że skierowania do najlepszej krakowskiej placówki czyli Centrum Leczenia Otyłości nie dostanę, bo jestem za szczupła. Trochę się obawiałam tego co mogę usłyszeć, ale poszłam... i zaczęło się! Dowiedziałam się ile mam % tłuszczu, mięśni, wody w poszczególnych częściach ciała, a do tego jaki mam metabolizm spoczynkowy, masę kostną itd. Zdecydowanie po otrzymaniu wyników nie było mi do śmiechu, a nawet odwrotnie, popłakałam się! Konkretnie usłyszałam, że jestem osobą OTYŁĄ wg. tego ile mam tłuszczu w organizmie, że mój młody organizm i wątroba ma 45 lat, a metabolizm spoczynkowy to 1500kcal na dzień. Nie ukrywam, że był to dla mnie cios w samo serce, oj bolało! bolało i to jak! Koszmar! Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!

OTRZĄSNĘŁAM SIĘ! Jakbym wybudziła się z jakiegoś snu!
A potem mogło być już tylko lepiej.
No, ale nie do końca tak było...

Rok. 2005
Wróćmy się jednak trochę wcześniej... Czym spowodowane było, że dziewczyna, która jako nastolatka brała udział w konkursach piękności także na skalę międzynarodową, pozowała do zdjęć i osiągała każdy zamierzony cel, stała się nagle puszystą, zgorzkniałą kobietą? No właśnie... w wieku 19 lat wyprowadziłam się od rodziców i zamieszkałam z daleka od nich. Żywiłam się głównie fast foodami i to dosłownie! Codziennie pizza, McDonald, KFC... wszystko w biegu między zajęciami na uczelni, a w weekendy wódka + Red Bull. Do tego głównie studenckie jedzenie typu zupka chińska, gorący kubek, albo inne błyskawiczne dania. Mój nawyk nie zjadania śniadań także zaważył, a do tego duże ilości wypalanych papierosów. Nie ukrywam, że od stresów i problemów szybko schudłam mimo tej stosowanej "diety", w pewnym momencie ważyłam 62kg i wyglądałam jak żywy trup - dosłownie! Tak też się czułam. Potem kupiłam samochód więc mój jedyny sport - bieganie za autobusami, poszedł w odstawkę. Zero ruchu i sposób odżywiania szybko doprowadził mnie do wagi 80 kg. Nie reagowałam wcześniej, bo nie widziałam, że tyje! To stało się nagle! No i tak dotarliśmy do roku obecnego, bo walka w roku 2011 skutecznością nie grzeszyła. Owszem chodziłam trochę na basen, na siłownię, pilates, ale za mało...

W styczniu 2012 kupiłam abonamentowy karnet OPEN na siłownie, basen i wszystkie zajęcia. Trochę chodziłam, ale też nie za wiele, bo nie miałam z kim, bo mi się nie chciało itd. Potem zaczęły się problemy ze zdrowiem, choroby więc w efekcie praktycznie przestałam chodzić mimo, że płaciłam. W kwietniu poprosiłam mojego tatę by przywiózł mi rower i to był TEN MOMENT!

Mój rower - BTwin


Następnie MÓJ NOWY ROWER sprawił, że znów odzyskałam chęci do życia!
I zaczęło się na dobre...
Początkowo męczył mnie każdy km, potem było już tylko lepiej. Rower wymieniłam na inny, bardziej profesjonalny i zaczęłam jeszcze więcej jeździć, zamieniałam samochód na rower, jeździłam nawet w 35-stopniowym upale! Oprócz tego zaczęłam pedałować na rowerku treningowym, który bezczynnie stał przez 2 lata w moim mieszkaniu. Wreszcie na coś się przydał! 2 godziny dziennie, czasem więcej i efekty powoli zaczynały być widoczne głównie w pomiarach mięśni. Rower zabrałam ze sobą na wakacje do Włoch i też jeździliśmy (MY, bo namówiłam do tego mojego faceta co wydawało się graniczyć z cudem). Spalane kalorie pięknie prezentowały się na moim profilu w aplikacji Endomondo.

Tak właśnie dojeżdżamy do dnia 17.09.2012, który był moim zapalnikiem! Wróciłam z wakacji, wypoczęta i zrelaksowana i przypadkowo natrafiłam na treningi Ewy Chodakowskiej. Długo myśleć nie musiałam, po prostu wstałam i zaczęłam ćwiczyć!  Przyjęłam wyzwanie... a dzisiaj zaczynam 10 tydzień!

"Skalpel" czyli płyta Ewy Chodakowskiej, z którą ćwiczę!



A tak oto wyglądają moje pierwsze efekty... Już nie pozwolę by dopadło mnie permanentne lenistwo!
Ewa Chodakowska SHAPE trening z gwiazdami, Aleksandra Szwed, Beata Sadowska, Karolina Malinowska, ćwiczenia, fitness, fit, grudniowy shape, shape grudzień, shape vol. 4, ewa chodakowska 4, płyta 4 shape, trening chodakowska, skalpel, turbo, killer, efekty ewa chodakowska, odchudzanie, schudłam, motywacja do odchudzania, efekty ćwiczeń z ewa chodakowska, chudne z ewa chodakowska, płyta dvd shape, shape, pink, okładka,
Ewa Chodakowska SHAPE trening z gwiazdami, Aleksandra Szwed, Beata Sadowska, Karolina Malinowska, ćwiczenia, fitness, fit, grudniowy shape, shape grudzień, shape vol. 4, ewa chodakowska 4, płyta 4 shape, trening chodakowska, skalpel, turbo, killer, efekty ewa chodakowska, odchudzanie, schudłam, motywacja do odchudzania, efekty ćwiczeń z ewa chodakowska, chudne z ewa chodakowska, płyta dvd shape, shape, pink, okładka,


Co będzie dalej? Czas pokaże!
CDN <3

12 komentarzy:

  1. Piękny efekt! Chyba nic tak nie motywuje jak sukcesy innych :)
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeszcze 2 tygodnie i 3 dni i czeka mnie kolejne mierzenie, ważenie i zdjęcie... Cieszę się niezmiernie, że moje efekty mogą kogoś zmotywować, bo o to właśnie chodzi :) Motywowanie innych z kolei motywuje mnie i koło się kręci. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. też tak chcę . jestem obecnie w wielkim dole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dzięki ćwiczeniom wyszłam z dołka!!! Po prostu pewnego dnia postanowiłam coś zmienić i wtedy skończyło się, od tamtego czasu miewam spadki formy zarówno fizycznej jak i psychicznej, ale nie poddaje się i obserwując jak ciało się zmienia czuje dodatkowy przypływ energii! Spróbuj i Ty, a na pewno nie pożałujesz! Nic nie zastąpi tego zastrzyku endorfin i poczucia spełnienia po treningu!

      Usuń
  3. oczywiście próbowałam ćwiczeń, ale dopadła mnie grypa i trudno mi po niej wrócić. rozleniwiłam się :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W październiku miałam tydzień przerwy, ale zebrałam się do kupy i wzięłam za siebie, bo wiem, że warto, a przedłużanie lenistwa nie popłaca :) Motywacji życzę!

      Usuń
  4. wow, niezłe efekty :))) to daje kopa w dążeniu do upragnionego celu :)))
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również to daje kopa, bo często sama w lustrze nie widzę efektów, a dzięki zdjęciom przynajmniej mam porównanie... :)

      Usuń
  5. Przepiękne efekty :D Za mną już miesiąc ćwiczeń:) Dzisiaj zrobiłam zdjęcia, ale nie widzę, aż tak wielkiej różnicy(może dlatego, że zrobiłam zdj przodem, a lepiej widać efekty na brzuchu bokiem) ale zeszło 5 cm, także wiem, że warto ćwiczyć, choć nieraz ciężko zebrać tyłek ;P Nie poddaje się i za miesiąc znowu robię fotki :D Bardzo motywuje mnie Twój blog ;) życzę całym sercem powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja zdjęcia robię przodem, tyłem i bokiem, ale jakoś póki co nie mam odwagi wrzucić mojego "tyłu", kto wie? Może kiedyś :)
      Cieszę się przeokropnie, że kogoś mogę zmotywować, bo jednocześnie motywuje to także mnie, a motywacji potrzebuję sporo... :)

      Usuń
  6. Trafiłam tu przez WIZAŻ :) Powiedz ... jak często ćwiczysz? Codziennie? Ile czasu? Dieta 1200 kcal? Boooże jak Ja Ci zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ćwiczę średnio 3 razy w tygodniu, ale oprócz tego jeszcze czasem chodzę na basen, jeżdżę na rowerze, kręcę hula hop... Ale to najbardziej się nasiliło w ciągu ostatnich 3 tygodni :) Diety tak szczerze mówiąc nie mam... Nie daje się zwariować i czasem pochłaniam różne rzeczy nie gorzej niż odkurzacz :) Nawet słodyczy sobie nie odmawiam, chociaż bardzo z tym walczę :) Nie ma czego zazdrościć, efekty ćwiczeń zawsze prędzej czy później wyjdą na wierzch, trzeba uwierzyć :)

      Usuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3