22 marca 2014

Na dzień przed PÓŁMARATONEM MARZANNY...

Witam Was na dzień przed moim pierwszym półmaratonem... 

Jak się dziś czuję? Muszę przyznać, że fatalnie! Oczywiście nie chodzi mi o stan fizyczny, bo tutaj nic się nie zmieniło i dalej nie czuję się przygotowana na 100% ze względu na tą kontuzję, która dopadła mnie 2 tygodnie temu. Mam wrażenie, że psychika zaczyna płatać mi figle... Miałam dziś bardzo dziwne sny przez co zupełnie się nie wyspałam. 



Wiem, że dla niektórych to tylko PÓŁMARATON, tylko 21,092 km, ale dla mnie to coś więcej. Dla mnie to możliwość przezwyciężenia swoich największych lęków i słabości, pokazanie, że nie tylko super wysportowane i szczupłe osoby mogą biegać nawet w tak długich dystansach.

Mimo wszystko zaczyna mnie to wszystko przerażać pomimo, że nie próbuję nawet myśleć o dniu jutrzejszym. Z tego właśnie względu dzisiejsze popołudnie planuję spędzić w Parku Wodnym i się całkowicie zrelaksować. Już nie pamiętam kiedy ostatnio przesiadywałam w jakuzzi i w saunie i mogłam aż tak poleniuchować :)

Niestety nie miałam okazji jeszcze sprawdzić trasy, ale znajomy, który biegł w zeszłym roku poinformował mnie, że w dwóch miejscach są niewielkie podbiegi. Myślę jednak, że nie będzie to dla mnie duża przeszkoda, bo w zasadzie na co dzień biegam pod górkę. Zastanawiałam się czy nie pojechać sobie rowerem po odbiór pakietu startowego i sprawdzić przy okazji trasę, ale nie wiem czy to ma sens na dzień przed biegiem. Nie chcę się w końcu forsować i powinnam pozwolić mięśniom odpocząć by jutro miały siłę doprowadzić mnie do mety, ale w taką pogodę to aż szkoda nie skorzystać z roweru.

Jaki mam plan na jutro? Wyspać się, wstać z samego rana z pozytywnym nastawieniem, zgarnąć przyjaciółkę, która będzie towarzyszyć mi na starcie, a następnie WYSTARTOWAĆ i DOBIEC DO METY!




Myślałam także, że spróbuję "przykleić" się do fioletowego pacemakera żeby ukończyć półmaraton w czasie 2:09:00, ale to się jeszcze okaże. Dla mnie najważniejsze jest by zmieścić się w czasie 3:15:00 i mogę zająć nawet ostatnie miejsce! Zupełnie też nie wiem co ubrać, bo pogodę w marcu trudno przewidzieć, ale raczej pobiegnę w krótkich spodenkach żeby się nie przegrzać (ma być 16 stopni!) Nie lubię jeszcze pokazywać nóg, ale co poradzić...


Niedawno, z myślą o Półmaratonie Marzanny kupiłam także pas z bidonami Nike, w których znajdzie się mój napój izotoniczny ActivLab.

Oprócz tego w saszetce znajdzie się moja tajna broń także kilka kostek cukru trzcinowego, który będzie miał na celu dodać mi energii gdy zacznę ją tracić chociaż w ciągu ostatnich kilku biegów nie robiło mi się słabo więc myślę, że ten etap mam już za sobą.



Po biegu będę regenerować się moim standardowym shakiem proteinowym zawierającym izolat białka serwatkowego 97%. Dziś nie mogę także odpuścić sobie jedzenia... Będzie duży obiad i duża kolacja, a jutro lekkie, ale spore śniadanie na kilka godzin przed startem. Podczas biegu będzie mi także towarzyszyła moja malutka mp3, bo choć próbowałam to nadal trudno mi się biega bez muzyki. Oczywiście muzyka będzie bardzo cicha ze względów bezpieczeństwa.

Nie pozostaje mi nic innego jak proszenie Was (ponownie) o trzymanie mocno kciuków żebym tylko dobiegła! Muszę przyznać, że rzuciłam się trochę z motyką na słońce, ale uwierzyłam, że sobie poradzę! Podobno nie ma rzeczy niemożliwych... 



Kto by pomyślał, że dziewczyna, która jeszcze stosunkowo niedawno miała nadwagę, nosiła rozmiar 42/44 i jedynym jej ruchem była zmiana biegów w samochodzie pobiegnie w PÓŁMARATONIE?! Na pewno nie ja! Warto mierzyć wysoko... 

Buziaki!


10 komentarzy:

  1. Kochanienka dasz rade,ja trzymam kciuki:)zazdroszczę roweru,ja chora a z koła powietrze zeszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę powodzenia i nie mogę się doczekać relacji z biegu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki Pani Magdo. Trzeba sobie stawiać realne cele (te nierealne nie potrafią motywować) i dążyć do nich z całych sił. 21 kilometrów to dużo, ale wierzę, że się uda. Pozdrawiam serdecznie, Emilia L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że widziałam Cię dzisiaj w drodze do biura zawodów na rowerze z różowymi elementami, gdy sama wracałam z pakietem :)
    Też jutro biegnę. To mój debiut biegowy. :) Lekkie nerwy są

    S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to zdecydowanie byłam ja na mojej różowo-białej strzale ;) Powodzenia!!! Ja do tej pory biegałam tylko na krótkich dystansach... a to w końcu coś większego :)

      Usuń
  5. Życzę powodzenia i trzymam kciuki :) Ja stosunkowo niedawno zaczęłam biegać ale już to pokochałam , może kiedyś .... za parę lat też wystartuję w jakimś półmaratonie :) Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego życzę

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki i na relację po.

    OdpowiedzUsuń
  7. Madziu, też będę trzymał kciuki :] nawiązując do biegania - bieganie znacznie poprawia nasze zdrowia, biegając z zamkniętymi ustami. Podczas biegu oddychasz wyłącznie przez nos, metoda Buteyko to jedna z najcenniejszych metod korzystnych dla zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  8. ależ ja jestem z Ciebie dumna dziewczyno... to dziwne bo poza tym blogiem zupełnie Cię nie znam... a duma mnie rozpiera tak jakby to moja siostra biegła...

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że jesteś bardzo aktywna biegowo :) zastanawia mnie, jak duży wpływ bieganie ma na kształtowanie Twojej sylwetki, utratę kilogramów?

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje mnie do dalszego pisania... Napisz, zmotywuj mnie oraz innych! Dziękuję <3